Pokonać jesienną/zimową depresję

Jesień i zima to takie pory roku, podczas których praktycznie wszyscy zmagają się z gorszym humorem, mniejszą chęcią wyjścia wczesnym rankiem spod kołdry i robienia rzeczy, bo jest przecież całe mnóstwo powodów, dla których warto pod tą kołdrą zostać.

Po pierwsze, jest zimno. Po drugie, jest ciemno — nieważne, czy akurat idziesz na pierwsze zajęcia na uczelnię, czy wracasz po całym dniu z pracy. Po trzecie, gardło drapie od paru dni, a kaszel męczy już od paru tygodni i w sumie czujesz się beznadziejnie. Po czwarte, noce są okropnie długie, przez co człowiekowi właściwie cały czas chce się spać. Tragedia po prostu. Najlepiej byłoby strzelić sobie w łeb, albo chociaż zapaść w sen zimowy. A czas się przecież nie zatrzyma, a my tracimy go z każdym dniem coraz szybciej. Zwłaszcza, kiedy dni są krótsze. Jak żyć?

Oddychaj.

Nie, to wcale nie jest tak, że tylko Ty masz ten problem. Bo wiesz, jutro jest ten egzamin z matematyki, przy czym wypadałoby też odrobić zadanie domowe z angielskiego i w sumie warto byłoby zajrzeć do notatek z poprzednich zajęć, ale post na bloga sam się nie napisze, a pokój nie posprząta. W takim razie dlaczego od paru godzin siedzisz na samym dnie internetu i toniesz w memach? Bo masz do tego pełne prawo.

W dobie dzisiejszego pracoholizmu, bycie „cool” jest w większości przypadkach równoznaczne z byciem zabieganym, bardzo zmęczonym i jeszcze bardziej produktywnym człowiekiem, który nie ma czasu zjeść obiadu, więc łapie jakąś sałatkę po drodze i je w biegu na spotkanie z kolejnym klientem. Czy coś w tym stylu.

Brzmi okropnie. Wiadomo, że miło od czasu do czasu spojrzeć na swoją listę zadań, z której większość z nich zdążyła zniknąć, bo zostały najzwyczajniej w świecie zrobione. To bardzo przyjemne uczucie. Ale nie da się zapierdalać bez przerwy przez cały rok. Mam wrażenie, jakby jesień oraz zima były tym okresem w ciągu tych całych prawie trzystu siedemdziesięciu dni, kiedy człowiek powinien rzeczywiście się zatrzymać i chociaż trochę odetchnąć. Nie wyskakiwać spod kołdry jak szalony, byle tylko szybko zacząć dzień i całą konkurencję rozłożyć na łopatki.

Teraz jest idealny moment na odrobinę spokoju. Na dodatkową godzinę snu popołudniu. Albo na ciepłe kakao i serial. Po prostu na oddech.

Posłuchaj muzyki.

Wydaje się oczywiste, nie? A wcale takie nie jest! Bo przecież trzeba jeszcze wiedzieć, jakiej muzyki warto słuchać w tak beznadziejną pogodę za oknem i równie tragiczne samopoczucie. Czasami trzeba po prostu dobić się jakąś smutną nutą, pozwolić łzom spłynąć po policzkach i dać sobie szansę na oczyszczenie się z tego całego syfu, który zalega w środku. Psychicznego syfu, rozumiesz. Innego wieczoru możesz spróbować posłuchać jazzu. Ja z jakiegoś powodu potrafię przy tej muzyce uspokoić się w ułamku sekundy. No i w ogóle wszystko wokół wydaje się jakoś takie.. Mniej groźne.

Doczytaj wreszcie tę książkę.

Nie wierzę, że jest na świecie ktoś, kto skończył każdą zaczętą kiedyś lekturę. Książki to genialna rzecz, czego chyba zresztą nie muszę tłumaczyć. Każdy z nas ma jedną lub parę, które pewnego dnia odłożył — bo nie starczyło czasu, bo było za dużo do zrobienia, a za mało chęci.. A teraz możesz ją doczytać. Warto.

Obejrzyj coś.

Film czy serial — nieistotne. Ważne, żeby to było coś, co chciałeś obejrzeć od dłuższego czasu, ale nigdy jakoś nie było okazji. Możesz nawet wybrać się do kina z przyjaciółmi, bo czemu nie? Ale możesz równie dobrze zaszyć się w swoim pokoju, włączyć Netflixa i za jednym posiedzeniem połknąć nowy sezon Stranger Things, ewentualnie całego BoJacka czy Mindhuntera. Bo ile można patrzeć na te wszystkie niezrozumiałe memy ludzi, którzy mają już tamte odcinki za sobą?

Idź spać.

Wiem, że to brzmi bardzo oklepanie, ale sen naprawdę jest dobry na wszystko. Dla wielu pracusiów jest stratą czasu, dla tych, którzy mają odrobinę oleju w głowie, jest okazją do regeneracji. A ja wiem, że Ty należysz do drugiej grupy i doskonale zdajesz sobie sprawę z całej masy powodów, dla których warto teraz zamknąć komputer, wskoczyć pod kocyk (lub dwa) i po ludzku pospać.

No więc, jak żyć? Trochę lżej. I tyle. Jeszcze będzie czas na zapierdalanie, serio.

Trzymaj się i odpoczywaj,

2560x1440-white-solid-color-background

5 Comments

  1. Zdecydowanie się zgadzam. Warto chociaż na kilka minut dziennie uciec od rzeczywistości i zregenerować baterie. Świat bez nas się nie zawali w tym czasie.
    pozdrawiam i życzę jak najmniej jesienno/zimowej depresji 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, nie chodziło mi o depresję kliniczną czy po prostu tę zdefiniowaną przez psychiatrę – raczej przez taką, którą miewamy wszyscy właśnie w tym okresie roku, bardziej metaforyczną. Wiesz, kiedy człowiekowi się nic nie chce i bardziej przypomina smutnego mopsa aniżeli kogoś, kto zaraz wstanie i zacznie robić to, co powinien. Ale dziękuję za uwagę, źle się wyraziłam w takim razie!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s