#MuzykaMiesiąca: listopad 2017

Czasem naprawdę przeraża mnie, jak szybko ten czas leci. Zaraz będziemy mieć 2018 rok, ja będę dzielnie walczyć z pierwszą w życiu sesją, a potem blog będzie obchodzić dwunasty miesiąc istnienia i tak dalej. Nic nie zwolni — staram się powtarzać to sobie możliwie jak najczęściej, bo notorycznie o tym zapominam. Nic nie zwolni, nie pogłaska nikogo po głowie, nie powie, że tak, starasz się, wszyscy są z Ciebie dumni. Takie życie, no nie? Nie pozostaje człowiekowi nic innego, jak po prostu iść dalej przed siebie i robić swoje. No, więc ruszajmy. Chodź.

facebook-512

#10 Muse Drones

MuseNa pewno kojarzysz Muse. Angielski zespół rockowy, którego wokalista ma w sobie niesamowitą ilość uroku osobistego i jednocześnie głosem potrafi pokazać pazur. Ja pamiętam swoją dawną obsesję ich utworem Supermassive Black Hole, który pojawił się w ścieżce dźwiękowej do Zmierzchu. Nie, żeby coś, ale ta piosenka naprawdę jest dobra. Tylko trochę stara. Album Drones jest za to najmłodszym dzieckiem Muse i muszę przyznać, że świetnie się przy tej muzyce ćwiczy. Serio. Zwłaszcza przy Dead Inside oraz Psycho. Warto wspomnieć, że Muse otrzymało nagrodę Grammy w kategorii „najlepszy album rockowy” właśnie za Drones.

#09 Kortez Mój dom

KortezCzłowiek orkiestra. Jest kompozytorem, wokalistą, gitarzystą, pianistą oraz puzonistą. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że ma wykształcenie muzyczne. Debiutancka płyta Łukasza Federkiewicza, czyli scenicznie Korteza, ukazała się we wrześniu 2015 roku pod tytułem Bumerang i.. Nie będę kłamać, ale już wtedy bezczelnie skradł moje serce swoim spokojnym, niezwykle przyjemnym głosem. Szczególnie uderzył mnie tekst utworu Dla Mamy i ogólny wydźwięk.. Coś pięknego. Z Moim domem wprawdzie nadal się osłuchuję, ale to na pewno nadal jest ten sam klimatyczny Kortez, idealny na chłodne jesienne wieczory do jakiejś dobrej herbaty i książki.

#08 AC/DC Highway To Hell

AC:DCKlasyk. Klasyk, którego bardzo długo z jakiegoś powodu nie doceniałam, ale ostatnio znowu trafiłam na jeden z najlepszych występów w historii wszystkich Mam Talent‚ów na świecie (mówię poważnie, też nie uwierzysz, że ktoś taki istnieje) i jakoś tak skończyło się na zapętlaniu albumu Highway To Hell.. Więcej grzechów nie pamiętam, ale nie żałuję, bo to jeden z tych klasyków, które są naprawdę legendą i które wypada szanować nawet, jeżeli nie przepada się za tego rodzaju muzyką. Chociaż jestem najlepszym przykładem na to, że wszystko może się zmienić, bo dawniej w ogóle nie sięgnęłabym po hardrocka, a teraz? Teraz aż namawiam do tego innych.

#07 Led Zeppelin Mothership

Led ZeppelinBrytyjska grupa założona w Londynie, będąca jednym z pionierów hard rocka i jedną z moich największych i najprawdziwszych muzycznych miłości równocześnie. Led Zeppelin to też jeden z najbardziej znaczących zespołów w historii muzyki. W ogóle królowie rocka. Bezapelacyjnie. Tylko trochę za późno ich dopadłam. Mothership to tak naprawdę kompliacja, żaden album studyjny, ale zawiera największe perełki. (W tym również moje ukochane Dazed and Confused.) 24 utwory, które tworzą niesamowity, znany większości klimat, do tego dochodzi niezastąpiony wokal wujka Planta i genialne solówki oraz bębny. Niebo dla każdego konesera tego gatunku.

#06 Alfa Mist Antiphon

Alfa Mist

O Alfa Mist wiem niewiele. Zespół ma swoją stronę na Bandcamp, gdzie można też bezpośrednio wesprzeć artystę kupnem jego muzyki. W tym przypadku mamy do czynienia z niezwykłą mieszanką dość melancholijnego jazzu z alternatywnym hip—hopem oraz muzyką soul. Genialny podkład do nauki lub pisania. Bardzo klimatycznie, bardzo przyjemnie, bo jednocześnie całkiem luźno i przytulnie — właśnie tak bym zdefiniowała przesłuchanie całego albumu za jednym posiedzeniem. Lubię i polecam.

#05 Prince ART OFFICIAL AGE

PrinceKolejny klasyk. Można go albo kochać, albo uważać, że jest zbyt dziwny, żeby go kochać. Człowiek orkiestra, przedstawiciel stanowczo zbyt wielu stylów w muzyce, a jego utwory często wydają się być z zupełnie innych światów, niż ten, który większość z nas zna. Uwaga — ART OFFICIAL AGE to TRZYDZIESTY SIÓDMY album studyjny Prince’a. Dobrze przeczytałeś. Rzadko się zdarza, żeby ktoś za życia wyprodukował tyle albumów, ale istnieją takie legendy. ART OFFICIAL AGE to głównie R&B połączone z wpadającym w ucho elektro—funkiem. Moim faworytem jest definitywnie utwór CLOUDS. Cała reszta też świetna, wiadomo. Generalnie genialny album. Taki trochę z kosmosu.

#04 Nothing But Thieves Broken Machine

Nothing But ThievesNothing But Thieves odkryłam mniej więcej w momencie, w którym wydali swój pierwszy album studyjny zatytułowany dokładnie tak samo. Broken Machine to ich drugie najnowsze dziecko, które zawiera 15 utworów. Do czynienia mamy z alternatywnym rockiem i takim wokalistą, który zapiera dech w piersiach. Cholernie utalentowana bestia (jak nie wierzysz, to kliknij), która swoim głosem potrafi działać cuda. Moim faworytem jest (i raczej będzie już zawsze) utwór pod tytułem takim samym, jak album. Chociaż jest jeszcze Sorry, od których dostaję ciarek na plecach. No i Amsterdam, którego bez problemu można słuchać na siłowni.

#03 Future Of The Left How To Stop Your Brain In An Accident

Future Of The LeftZ jakiegoś powodu, którego nadal nie odkryłam, zakochałam się po uszy w utworze Singing Of The Bonesaws, który właściwie nie jest utworem śpiewanym. Koleś gada, ale gada takie rzeczy, że nie sposób się przy tym nie uśmiechnąć. Future Of The Left to Walijski zespół, który gra alternatywnego rocka. How To Stop Your Brain In An Accident jest ich czwartym albumem studyjnym, który z jakiegoś powodu, którego również nadal nie odkryłam, zająć specjalne miejsce w moim sercu. Chociaż zespołu wcześniej nie znałam, za co mentalnie od paru dni klęczę na grochu. Ale tylko mentalnie, bo mam chore kolana.

#02 Sarah Schachner Assassin’s Creed Origins (Original Game Soundtrack)

Assassin's Creed OriginsTak, napiszę post o Assassin’s Creed Origins.

Nie, nie będzie krótki.

Tak, gra jest idealna.

Tak, Ubisoft wreszcie usmażył nowe kotlety, zamiast odgrzewać stare.

Tak, soundtrack też jest idealny.

Tak, masz posłuchać.

#01 Kristofer Maddigan Cuphead (Original Soundtrack)

CupheadCuphead to gra, która ostatnimi czasy króluje na konsolach Xbox i PC—tach masochistów. Nie da się jej nie kochać i nie nienawidzić jednocześnie. Psychodeliczne kreskówki są motywem przewodnim, a soundtrack jest.. Cóż, jest świetny. Trochę porąbanego jazzu jeszcze nikomu przecież nie zaszkodziło! A ja na pewno nie zliczę, ile razy słuchałam utworu Die HouseIntroduction też bardzo uzależnia. W ogóle mam wrażenie, że zarówno gra, jak i jej ścieżka dźwiękowa są tymi rzeczami, których nawet jak nie chcesz mieć, to i tak chcesz. Dlatego po raz pierwszy w życiu odrobinę żałuję, że już nie mam Xboxa, bo po wersji 360 do jego fanki mi bardzo daleko. Ale cholera jasna. Ta. Gra. Ta. Muzyka.

facebook-512

Co? Ale jak to? Że dziewięć…? Dziewięć miesięcy? Toż to zaraz będzie ich dwanaście, a ja dawałam sobie góra cztery. Nie wiedziałam, że potrafię jeszcze siebie zaskoczyć. Jak myślisz, ile jeszcze pociągnę? Albo nie, lepiej nie mów.

Standardowo, playlistę znajdziesz na moim Spotifaju, czyli tu. Ja idę po kawę.

Do następnego,

2560x1440-white-solid-color-background

1 Comment

  1. A dla mnie w tym roku muzyką miesiąca jest już zdecydowanie muzyka świąteczna (o miesiąc za wcześnie? 😀 ).
    A jeśli chodzi o głaskanie po głowie- czasami dobrze jest zwolbnić i się nawet samemu pogłaskać i pochwalić. Że się nie stoi w miejscu. Tylko idzie przed siebie. Nieważne jak szybko. Chociazby małymi kroczkami ;).

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s